MARIA MEDYCEJSKA – GRUBA BANKIERKA

MARIA MEDYCEJSKA – GRUBA BANKIERKA

Pandemia!… ale trzeba iść do przodu i zająć się czymś konkretnym… Zastanowić się co dalej, biorąc pod uwagę, iż sezon turystyczny prawdopodobnie w tym roku przepadnie. Ja pracuję zarówno jako przewodnik jak i sezonowo w małym hotelu na toskańskich wzgórzach. Obie prace w tym roku nie są zapewnione… Może coś się ruszy pod koniec lata? Może, ale nie wiadomo. Przyszło nam przeżyć coś niesamowitego, niespodziewanego i trudno przewidzieć jakiekolwiek przyszłe scenariusze.

Aktualnie, zaczęłam pracę nad dwoma projektami: książeczką o Florencji dla dzieci i nad audio przewodnikiem po muzeum Uffizi, które bedą dostępne za przysłowiową cenę online. “Odkurzam“ również moje wykształcenie czyli nauczanie języka francuskiego…

Bedę oczywiście kontynuować moją przygodę z blogiem, w miarę czasu i możliwości. Jeśli więc interesuje Was czytanie o Florencji, Toskanii, ciekawostki, historia, sztuka itd, to subskrybujcie newsletter, po prawej stronie lub na dole jeśli używacie wersji mobilnej. W ten sposób kiedy tylko pojawi się nowy artykuł, dostaniecie o tym powiadomienie. 

Maria Medycejska - mloda

Dwie kobiety z rodziny Medyceuszy miały zostać przedstawione na blogu 8-go marca na Dzień Kobiet, ale w tych właśnie dniach ogłoszono we Włoszech stan epidemiczny i napisałam o tym pod wpływem emocji. Teraz na spokojniej mogę wrócić do Katarzyny Medycejskiej, żony Henryka II, regentki na tronie francuskim i do Marii Medycejskiej, żony Henryka IV, również rządzącej przez kilka lat we Francji.

Bardzo silne kobiety, które wywarły duży wpływ na losy Europy i którym przyszło żyć w trudnych czasach i zmierzyć się ze spiskami, intrygami, zdradami… Francuzi do dzisiaj odmalowują obie w sposób negatywny i przesadny, pokrywając ich imię wieloma legendami. Trzeba spojrzeć obiektywnie na kontekst, w którym żyły, by ocenić ich ruchy na szachownicy politycznej. I oczyścić ich imię z wielu “czarnych” legend, stworzonych tylko dlatego, iż były kobietami i do tego cudzoziemkami.

MARIA MEDYCEJSKA
Dzisiaj przedstawię Wam mniej znaną Marię Medycejską. Urodziła się ona w 1573 lub w 1575 roku, według niektórych źródeł. Była córką Franciszka I z Medyceuszy i Joanny z Hapsburgów (córki cesarza Austrii i naszej polskiej Anny Jagiellonki). Podobno już za dziecka była bardzo uzdolniona w rysunku, muzyce, lubiła czytać i interesowała się tak jak jej ojciec nauką, matematyką i astronomią jak również kamieniami szlachetnymi i alchemią. Jej dzieciństwo zostało jednak naznaczone smutkiem i samotnością, ponieważ straciła matkę jako kilkuletnia dziewczynka a ojca jako nastolatka. Co więcej, Franciszek wraz z żoną Biancą prawdopodobnie zostali otruci przez brata Ferdynanda, który przejął tym samym władzę we Florencji i zajął się wychowaniem małej Marii i jej rodzeństwa. 

Rubens - Slub Marii Medycejskiej

Maria była jedną z najbogatszych dziedziczek tamtych czasów a jej posag bardzo przypadł do gustu ówczesnemu królowi Francji, Henrykowi IV. Mówimy tutaj o 600 tysiącach złotych “écu“. Poślubienie medycejskiej sukcesorki pozwoliło Henrykowi na spłacenie wielu długów a Florencji na przypodobanie się Francji, jednej z potęg tamtych czasów, z którą lepiej było utrzymywać stosunki formalne i pokojowe. Polecam Wam obejrzenie filmu Królowa Margot z 1994 roku, by wczuć się w atmosferę szesnastowiecznego państwa i dworu francuskiego. Margot czyli Małgorzata była pierwszą żoną Henryka IV, ale ich małżeństwo zostało anulowane z powodu braku potomstwa. Film bardzo dobrze ukazuje ówczesną konfliktową sytuację między katolikami i hugenotami czyli protestantami, dworskie zepsucie i polityczne intrygi. Do takiego właśnie podzielonego państwa przyszło wyjechać Marii, wychowanej w dość spokojnej i prowincjonalnej atmosferze florentyńskiej. 

Jej ślub odbył się w 1610 roku ”pro procura”, czyli król Francji wysłał do Florencji swojego pełnomocnika, za którego “teatralnie” została wydana za mąż Maria. Wyruszyła ona potem wraz z orszakiem w wielodniową podróż statkiem do Marsylii i potem do Lyonu, gdzie poznała w końcu swojego męża. 

Maria Medycejska - gruba bankierka

Ich małżeństwo nie uchodziło za szczęśliwe, król miał wiele kochanek, w tym jedną ulubioną Henriette d’Entragues, której obecność na dworze Maria musiała tolerować na stałe. Spełniła ona jednak przydzieloną jej “rolę“ rodzicielki i w przeciągu 10 lat urodziła królowi sześcioro dzieci. We Francji nie cieszyła się, jak już pisałam, uznaniem i nadano jej nawet przydomek ”grubej bankierki“ odnoszący się do jej otyłości, braku manier i kupieckiego pochodzenia.

W 1610 roku Henryk wyruszył do Paryża, by uczestniczyć w przygotowaniach do wojny i został zamordowany na ulicy przez katolickiego fanatyka. Według wielu historyków, to Maria zamówiła pozbycie się swojego męża, biorąc pod uwagę, iż została mianowana królową tuż przed jego wyjazdem. Ta wersja jest prawdopodobnie legendą i nie została nigdy potwierdzona przez żaden dokument ani list.

Ale rządzenie państwem bardzo przypadło Marii do gustu. Tak bardzo, iż jej kilkunastoletni syn Ludwik XIII musiał zamknąć ją w posiadłości w Blois, by przejąć w końcu władzę w swoje ręce i ograniczyć ingerencję matki w sprawy państwa. 

Ludwik XIII

Podobno Maria uciekła z zamku przez okno, taki miała charakterek a w 1622 roku udało jej się wrócić do Paryży i do rady państwa. Jej syn nie posiadał stanowczego usposobienia i łatwo poddawał się wpływom swoich doradców. W tych latach Maria poparła awans i karierę przyszlego kardynała Richelieu. Jeśli czytaliście książkęTrzej Muszkieterowie, Dumasa, to na pewno wiecie, co to za osobistość. Richelieu “odwdzięczył” się jej zdradą i przyczynieniem się do jej wygnania w 1630 roku z Paryża do Bruxelles. Maria spędziła ostatnie lata życia w dzisiejszej Belgii i Niemczech, zapomniana i odsunięta prawie od wszystkich. Umarła w 1642 roku w Kolonii.

Przyjazd Marii Medycejskiej do Marsylii - Rubens

Maria Medycejska miała duże zamiłowanie do malarstwa i sztuki, otaczała się artystami i sama zajmowała sie rownież rysunkiem i muzyką. U Rubensa zamówiła cykl obrazów o niej samej i o małżonku, choć artysta skończył tylko cykl opowiadający o niej. Malarz pracował nad nim od 1622 do 1625 roku a obrazy znajdują się dzisiaj w muzeum Louvre i stanowią jedno z największych przedsięwzięć malarskich.
Dwa obrazy niedokończonego cyklu o Henryku IV znajdują się natomiast w muzeum Uffizi w sali dedykowanej Niobe. Są to: “Triumfalne wejście Henryka do Paryża” i “Bitwa pod Ivry“.

Rubens - Wejscie Henryka IV do Paryza

Maria była również kolekcjonerką i patronką wielu artystów. Jej osobista biblioteka zawierała kilkaset tytułów. Zamawiała arrasy, wyroby ze srebra, klejnoty, obrazy, wyroby rzemieślnicze, których piękno zadziwiało Francuzów, nieprzyzwyczajonych do takiego przepychu i kunsztu. Wielu artystów przez nią opłacanych przebywało przez jakiś czas na dworze francuskim, przywożąc nowe trendy i zmieniając sztukę: Quentin Varin, Laurent de la Hyre i Philippe de Champaigne, Orazio Gentileschi, ojciec Artemizji. Maria nabywała dzieła artystów włoskich takich jak Guido Reni, Guercino, Pietro da Cortona a wielu z nich opłaciła podróże i studia w Europie. To właśnie ona zamówiła również budowę pałacu Luxembourg w Paryżu, siedzibę dzisiejszego Senatu. Krytykowana przez Francuzów i wyśmiewana przez historyków znacznie przyczyniła się do rozwoju kultury i sztuki w niespokojnych czasach wojen religijnych. 


Książka Trzech Muszkieterów, Alexandre Dumas
Film Królowa Margot 
Cykl obrazów Rubensa
Pałac Luxembourg w Paryżu
https://www.youtube.com/watch?v=FltlwHuv-Bo

JEDNODNIOWA WYCIECZKA DO WENECJI

wenecja

Poza sezonem, pasjonują mnie krótkie wycieczki do innych miast włoskich. Niedawno powróciłam z wielką chęcią do Rzymu, Turynu, Mediolanu i Wenecji. Dzisiaj będzie właśnie taki wpis o mojej jednodniowej wycieczce do Wenecji. Nie zamierzam pisać kolejnego przewodnika, bo istnieje już ich w sieci tysiące i niektóre są naprawdę dobrze zrobione. Jeżeli szukacie informacji praktycznych i porad, to odsyłam Was do wielu blogów i portali na ten temat. 

Fajne wpisy o Wenecji: https://www.kawacaffe.pl/wenecja-zima/
https://www.primocappuccino.pl/category/wenecja/
https://www.haart.pl/2018/07/wenecja/
http://bliskocorazdalej.pl/blisko/wlochy/wenecja-w-dwa-dni-co-zobaczyc/

A to moje refleksje, porady i wrażenia z pobytu poza sezonem.



JAK PODRÓŻUJĘ
Podróżuję generalnie korzystając z Blablacar, Flixbusa lub Italo i Wam też polecam.

Blablacar to car sharing, czyli zweryfikowani użytkownicy publikują przejazdy samochodowe z dokładną datą, godziną, miejscem dojazdu i ceną a szukający przejazdów mogą w ten sposób je zarezerwować. Plusem blablacar są dobre ceny, szybki dojazd, komfort i możliwość poznawania nowych ludzi (jak mówi nazwa: bla bla, rozmawiamy z innymi w podróży i czasami, nie mamy wyjścia, bo niektórzy są bardzo gadatliwi). Dużym atutem jest cena, która zawsze jest taka sama, niezależnie czy rezerwujemy tydzień przed wyjazdem czy na ostatnią chwilę. Minusami zdecydowanie są godziny, miejsce wsiadania i wysiadania (zależnie od potrzeb kierowcy) i brak niektórych połączeń. Dla wielu, wadą może być podróżowanie z nieznajomymi, ale wszystko wygląda bardzo bezpiecznie i polecam podróżowanie tylko z kierowcami, którzy posiadają już recenzje. 

Flixbus to sieć autobusowa na całym (lub prawie) terytorium Europy. Oferuje dojazd do wielu miast, w komfortowych warunkach, punktualnie i w dobrych cenach. Jeżeli możecie dostosować się do dnia i godziny, zależnie od proponowanych najtańszych ofert, naprawdę udaje się dużo zaoszczędzić. Moja podróż do Wenecji z Florencji tam i z powrotem kosztowała mnie 22 euro a do Rzymu pod koniec lutego zarezerwowałam za 14 euro! Nie polecam Flixbusa na podróże dłuższe niż 8 godzin, trochę ciasnawo.

Italo czyli konkurencja Trenitalia. Jeżeli zapiszecie się na newsletter, wysyłają wiele zniżek i ofert, w ten sposób rezerwując podróż wcześniej i w mniej popularnych godzinach i dniach, można znaleźć ciekawe ceny. Zdecydowanym plusem jest czas podróży, na przykład z Florencji do Rzymu jedzie się półtorej godzinki i bardzo wygodnie. Nie polecam Wam kupowania biletów Italo na ostatnią chwilę, w tym wypadku są droższe niż te Trenitalia. 

wenecja

WENECJA, MOJA PIERWSZA WYCIECZKA
W Wenecji byłam dawno, dawno temu, jako młoda dziewczyna, w lecie, w upale i w tłumach. Zawsze potem, po tym doświadczeniu, jakoś omijałam to miasto. Możecie sobie wyobrazić jak wyglądała ówczesna sytuacja: ścisk, upał, śmieci i brzydki zapach. Postanowiłam tym razem pojechać w okresie niskosezonowym i sprawdzić jakie będą moje wrażenia.

DOJAZD I ZWIEDZANIE
Do Wenecji wysepki, z Wenecji Mestre, części na lądzie, najlepiej dojechać pociągiem, szybko, tanio i wygodnie. Wysiada się na dworcu Venezia Santa Lucia i od razu przed oczami rozpościera się przed Wami widok na kanał i na magię… Każdy kto tutaj przyjeżdża, oczywiście chce skorzystać z vaporetto czyli komunikacji miejskiej na wodzie. Ja polecam Wam chodzenie po Wenecji pieszo. Nie jest duża i według mnie to to najlepszy sposób na zobaczenie zaułków (chiassi i calle), placyków, odkrycie restauracji, sklepów, warsztatów i poznanie codziennego życia mieszkańców.

Nie śledźcie szlaku turystycznego czyli Dworzec (stazione ferroviaria) – Ponte di Rialto – Bazylika San Marco, ale idźcie trochę dookoła, bocznymi uliczkami i nacieszcie się widokami. Obiecuję, że wysiłek fizyczny zostanie nagrodzony niesamowitymi wrażeniami i odkryciem wielu wspaniałych miejsc. Na przykład jeśli od dworca pójdziecie wzdłuż kanału w lewo, to odkryjecie zupełnie inną część miasta. 


wenecja maski

KIEDY
Najlepiej pojechać na wycieczkę do Wenecji poza sezonem od listopada do marca, wykluczając różne święta. Pamiętajcie, że w Wenecji w lutym odbywa się znany karnawał, może to być powód, by tam pojechać wtedy lub nie (wiadomo ceny noclegów są wtedy droższe i jest bardzo dużo turystów). Ja zdecydowanie unikam takich masowych atrakcji.

WRAŻENIA
Zapach. Poza sezonem Wenecja jest czysta i pachnie morzem. Czyli przykro mi, ale winni za zapach i za śmieci, są nie kto inni tylko turyści. Można powiedzieć zmora i zbawienie tego miasta.

Ceny. Wenecja nie jest wcale droga. Oczywiście, jeżeli chcecie “urzędować” na placu Św. Marka, to za to zapłacicie, ale w bocznych uliczkach, ceny są takie jak w innych miastach północy i centralnych Włoch. Za pizzę w restauracji zapłacicie od 5 do 12 euro, za spritz 4-7 euro, za lody 2,50-4 euro, za kanapkę 3-5 euro i tak dalej.

Piękno. Miasto jest po prostu przepiękne, widziane na spokojnie. Ja chodziłam, chodziłam i nie mogłam się napatrzyć. Co rusz otwierał się przede mną nowy widok na kanały, morze, sklepiki, place… Co ciekawe, o każdej porze dnia zmienia się światło i kolory a wieczorem i nocą to Wenecja nabiera zupełnie innego wyglądu.

Cisza… nie ma tutaj ruchu ulicznego, słychać tylko obijanie się wody o brzegi i jest to bardzo relaksujące wrażenie.

tintoretto san rocco

CO ZOBACZYŁAM
SCUOLA GRANDE DI SAN ROCCO z dziełami Tintoretta, Giorgione, Tiepola i innych. W mieście, w średniowieczu, korporacje kupców i rzemieślników zakładały szkoły czyli własne siedziby i jedną z najbardziej znanych jest właśnie San Rocco. Tintoretto pracował tam wiele lat i wykonał aż 60 gigantycznych obrazów, oprócz niego pracowali tam również inni artyści i rzemieślnicy. Szkoła jest po prostu przepiękna. Jestem wielką zwolenniczką malarzy północy, kocham ich kolory, światłocień i technikę, więc zobaczenie na własne oczy tego wszystkiego, były to dla mnie niesamowite emocje.

MUZEUM PEGGY GUGGENHEIM 
Peggy Guggenheim, jedna z najważniejszych kolekcjonerek sztuki 20-go wieku, osiadła w mieście i założyła tutaj prywatną galerię, bo jak sama stwierdziła, przyjechać do Wenecji, to znaczy się w niej nieodwołalnie zakochać. I mimo iż była krytykowana przez mieszkańców jako “zepsuta bogaczka“, dzisiaj zebrana przez nią kolekcja jest jedną z najważniejszych na świecie. Muzeum z nowoczesnym designem, pokazuje dzieła najważniejszych artystów ostatniego wieku: Picasso, Yves Tanguy, Max Ernst, René Magritte, Rothko, Kandinsky, Umberto Boccioni, Giacomo Balla, Emilio Vedova, Brancusi, Calder, to tylko kilka nazwisk. Każdy, kto interesuje się sztuką ostatnich lat, marzy o zwiedzeniu tego miejsca i nie zostanie na pewno zawiedziony. Osobiście w końcu stanęłam przed ”Empire of light“, René Magritte i się napatrzyłam na najbardziej poetycki obraz wszystkich czasów (według mnie).

contarini del bovolo

PALAZZO CONTARINI DEL BOVOLO
Główną atrakcją tego miejsca są ślimakowate schody z 15-go wieku, które wiodą na taras z widokiem na miasto. Nie wiadomo dlaczego, ale na tarasie wszystkie zdjęcia wychodzą świetnie i każdy wygląda lepiej niż w rzeczywistości, musi to być jakiś fenomen świetlny. 
Na pierwszym piętrze, są również organizowane wystawy tymczasow. Czyli nie pchajcie się na kolejkę na dzwonnicę San Marco, możecie przyjść tutaj. 

KOŚCIOŁY
W Wenecji, jest dużo kościołow, w wielu płaci się za wstęp od 2 do 4 euro. Dla mnie jak na jeden dzień starczyło atrakcji artystycznych, więc wstąpiłam tylko do kościołów, na które natknęłam się podczas mojego spaceru i bezpłatnych.
Zaraz po lewej od dworca, znajduje się kościół Santa Maria di Nazareth lub degli Scalzi (czyli Bosych). Przepiękna architektura późnego baroku i dzieła między innymi GiambattistyTiepolo. (Tiepolo jest moim mitem).

Niedaleko szpitala SS Giovanni i Paolo znajduje się spokojny i oryginalny kościół San Lazzaro dei Mendicanti. Zresztą to chyba najpiękniejszy szpital na świecie, w niegdysiejszej szkole San Marco, tam też wejdźcie i sami zobaczcie. 
Na miejscu kościoła w 13tym wieku znajdował się tutaj szpital dla chorych na dżumę, potem przeniesiony na wyspę. W środku świątyni możecie podziwiać dzieła Tintoretta i Paola Veronese.

basilica san marco

Bazylika Santa Maria della Salute, wejście do kościoła jest bezpłatne, płaci się za wstęp do zakrystii. Oryginalna budowla z pierwszej połowy 17-go wieku, zbudowana jako podziękowanie ocalonych od dżumy.
I kilka innych kościołów, których nazw zapomniałam, jak na turystkę przystało. W każdym z nich można natknąć się na jakiś niesamowity obraz malarzy północy czy barokowych… ukryte perły Wenecji.

JEDZENIE
Dużo restauracji było teraz na urlopie,  a ja zupełnie się nie przygotowałam na aspekt kulinarny, bo wiedzialam, że i tak od emocji, będę „pełna”.
Na obiad więc przypadkowo wybrałam się do baru Cupido z widokiem na lagunę. Nic specjalnego, ale przystępne ceny, przytulnie i lokalnie.
Na spritz usiadłam sobie na placu Campo di Santo Stefano, akurat był zachód słońca, więc zrobiło się poetycko i miło.

Podczas przechadzki, widziałam dwa ciekawe miejsca, gdzie chciałabym spróbować jedzenia jak będę następnym razem:
Trattoria da Baffo
Osteria Ale Do Marie


kanal wenecja

CZEGO SPRÓBOWAĆ
Spritz – czyli klasyczny drink w Wenecji na bazie Campari lub Aperolu z prosecco, pomarańczą i oliwką.
Foccaccia veneziana, znajomy poprosił mnie o przywiezieniu mu foccacci z Wenecji, czyli wypieku, mieszanki panettone i pandoro. Ale jak tylko ją zobaczyłam: ogromna i ciężka, to pomyślałam: nie ma głupich. Przywiozłam mu ciasteczko z migdałami, “dolce dei dogi”.
Dania rybne – wiadomo, Wenecja jest nad morzem więc specjalnością są ryby szcególnie: scampi (wielkie krewetki), sztokfisz, sardele, seppie (mątwy), dorsz. 

guggenheim wenecja

O CZYM NIE ZAPOMNIEĆ
– O małym bagażu, bo dużo trzeba chodzić i po mostach. 
– Ubraniu na cebulkę, w dzień potrafi być bardzo ciepło a wieczorem robi się wilgotno.
– Skontrolowaniu przed wyjazdem, czy akurat nie podniósł się poziom wody… hmmm wtedy trzeba mieć kalosze.
– Wszelkich dokumentach i abonamentach, które mogą zapewnić ewentualną zniżkę przy zakupie wejściówek.
– Aparacie fotograficznym.
– Butelce na wodę, jest dużo fontann z wodą pitną.
– Się zgubić!!! W Wenecji trzeba dać się ponieść, zgubić i potem odnaleźć na czas, by zdążyć na pociąg. 

ARTEMISIA GENTILESCHI – SYMBOL EMANCYPACJI



W taki dzień jak dzisiaj czyli 25tego listopada, Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet, pierwszą moją myślą, związaną z tematyką i ze sztuką we Florencji, jest historia Artemisii Gentileschi. Kobiety, która stała się symbolem przemocy i walki o sprawiedliwość w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jeśli nie znacie tej historii, poczytajcie.

Artemisia urodziła się w 1593 roku jako pierwsza córka malarza z Pizy, Orazio Gentileschi. Wychowuje się w Rzymie, osierocona przez matkę w wieku 12 lat, interesuje się malarstwem i szybko pokazuje duży talent, co sprawia, iż ojciec uczy ją i szkoli prywatnie. Malarstwo było w tamtych czasach zajęciem męskim, więc Artemisia nie może uczęszczać do żadnych szkół czy też być przyjęta “na warsztat” znanych malarzy, jak było to w zwyczaju dla utalentowanych dzieci. Nie może również mieć kontaktów z bogatym życiem artystycznym w mieście i głównie maluje i przebywa w domu.

Przełom 16tego i 17tego wieku to czas na formy barokowe; pierwszy realizm, który rozwija się w Bolonii dzięki braciom Carracci; i Caravaggio, który zrewolucjonuje język malarstwa. Te style i postaci będą mieć duże znaczenie w sztuce Artemisii, prawdopodobnie poznała ona nawet osobiście Caravaggio, który odwiedzał jej dom rodzinny.



Już w wieku 15 lat, Artemisia tworzy swoje pierwsze dzieło: “Zuzanna i starcy”. Co ciekawe, to właśnie ta tematyka, molestowania i przemocy wobec kobiet, oraz fałszywych oskarżeń, staje się jej nieszczęśliwym udziałem… Dwa lata później, ojciec prosi o pomoc w szkoleniu córki, kolegę po fachu, specjalistę trompe-l’oeil i barokowych technik dekoracyjnych, Agostino Tassi. Ten wielokrotnie próbuje uwieść Artemisię i spotykając się z jej odmową, nadużywa jej zaufania i ją gwałci. Artemisia naiwnie wierzy w jego zapewnienia o szybkim ślubie (musimy sobie wyobrazić, iż w tamtych czasach kobieta nie mogła myśleć o jakiejkolwiek sprawiedliwości w razie gwałtu a małżeństwo zawarte po takim wydarzeniu, było jedynym sposobem na przywrócenie jej honoru i zmycia hańby), ale rok później dowiaduje się, iż Agostino ma już żonę, czyli wszystkie jego zapewnienia są tylko kłamstwami. Zdesperowana decyduje się na wyznanie prawdy ojcu. Ten namawia ją do procesu, mimo jej początkowej niechęci, wierząc, iż w ten sposób córka dozna sprawiedliwości. 

Agostino Tassi zostaje postawiony przed sądem i zaczyna sie siedmiomiesięczny proces publiczny, który przechodzi do historii. Prawdziwą ofiarą jest oczywiście Artemisia, wystawiona na wielokrotne wizyty ginekologiczne, pomówienia, fałszywych świadków, wnikanie w jej życie prywatne i nawet na torturę ściskania kciuków, która miała dowieść, iż mówi ona prawdę. Artemisia nie poddaje się i dzielnie przechodzi przez wszystkie próby, pragnąc i żądając skazania Agostino za swój uczynek. Jaki wyrok dla gwałciciela? Zostaje on skazany na oddalenie się od Rzymu, co zresztą nie będzie przez niego przestrzegane, pracuje przecież dla bogatych klientów właśnie w tym mieście i na zapłatę mandatu. A Artemisia? Pokryta hańbą, wystawiona na pośmiewisko… szuka ucieczki w małżeństwie z toskańskim malarzem Pierantonio Stiattesi, co pozwala jej na zmianę miejsca zamieszkania i na zmianę nazwiska. 

We Florencji pracuje nad dekoracją Casa Buonarroti, miejsca, gdzie mieszkał Michał Anioł, a które jego siostrzeniec chce przekształcić w muzeum. Muzeum, które istnieje do dzisiaj niedaleko piazza Santa Croce, jeśli macie ochotę się tam wybrać.



W wielu pracach malarki pojawia się motyw przemocy i cierpienia. Najbardziej znanym obrazem jest ten w Uffizi: “Judyta, która zabija Holofernesa”, by uchronić własne miasto przed atakiem i zagładą. Obraz namalowany tuż po procesie, podobno w twarzy Holofernesa, Artemisia uwiecznia portret swojego gwałciciela i w ten sposób, nie doznając sprawiedliwości w sądzie, doznaje jej w sztuce, pokazując cały swój gniew i impet. Nawet Caravaggio nie namalował tej samej sceny w sposób tak realistyczny i okrutny. Przed tym obrazem w Uffizi, niektórzy zasłaniają oczy i nie chcą na niego patrzeć.

We Florencji, Artemisia zawiera przyjaźń z Galileuszem i z siostrzeńcem Michała Anioła, który stanie się jej opiekunem i mecenatem. Jako pierwsza kobieta, zostaje przyjęta do florentyńskiej Akademii Rysunku, wielki zaszczyt i rewolucja w tamtych czasach, biorąc pod uwagę sytuację kobiet. To tutaj również, Artemisia poznaje wielką pasję i miłość. Oczywiście wymuszone małżeństwo z Pierantonio okazuje się porażką, nie ma w nim sentymentu a mąż posiada szereg długów, których nie potrafi spłacić. Lubi on luksusy i lubi żyć na kredyt, mimo iż razem mają oni aż czwórkę dzieci. Kochankiem artystki staje się Francesco Maria Maringhi, przedstawiciel starej szlachy w mieście i jak pokazują niektóre ze znalezionych listów, była to miłość pełna pasji i cierpienia.



W 1621 Artemisia wyjeżdża do Rzymu, gdzie niestety nie dostaje wiele zamówień z powodu jej “sławy“ a później do Wenecji. Współpracuje i poznaje wielu artystów, wiemy, że znała osobiście Caravaggio i to właśnie on był dla niej inspiracją w używaniu światła i cienia czyli tak zwanego tenebryzmu. W 1630 wyjeżdża do Neapolu, a trzy lata później do Londynu, gdzie współpracuje z ojcem, choć cieżko było jej jemu wybaczyć proces i jego skutki dla jej reputacji. Umiera w Neapolu w 1653 roku, data ani powód śmierci nie są dokładnie znane i niewiele wiemy na temat jej ostatnich lat życia. 

Jej malarstwo przez wiele wieków zostaje zapomniane a jej imię zupełnie wymazane z podręczników sztuki. Dopiero Roberto Longhi ”przywraca ją do życia“, publikując w 1916 “Gentileschi, ojciec i córka”. To on, jako pierwszy odnosi się do niej nietylko jako do kobiety ale interpretuje jej sztukę i ocenia ją na bardzo wysokim poziomie. Z czasem zostaje jej dedykowanych wiele wystaw a w ostatnich latach, jej imię staje się właśnie symbolem emancypacji i walki z przemocą wobec kobiet.

We Florencji możecie podziwiać jej obrazy w Muzeum Uffizi, Galeria Palatina w pałacu Pittich i również dekoracje i freski w Muzeum Buonarroti.