DANTE WIELKIM POETĄ BYŁ!


Dante Boska Komedia fresk Duomo Domenico Michelino
Fresk Domenica di Michelino z 1465 roku, dzisiaj w katedrze we Florencji. Dante i alegoria nieba, piekła i czyśćca.

W Polsce mamy “narodowego wieszcza”, Adama Mickiewicza (choć różnie jest interpretowana jego przynależność narodowa, pisał on jednak po polsku), a we Włoszech mamy Florentyńczyka, Dante*.  Durante Alighieri, bo takie było jego prawdziwe imię i nazwisko, jest uważany za twórcę języka włoskiego. Jako jeden z pierwszych pisarzy zaczął tworzyć w języku wulgarnym, porzucając stopniowo język łaciński. Nadał mu w ten sposób godność i wymyślił wiele słów i pojęć. Stworzył również transkrypcję języka, który istniał tylko w mowie potocznej.
Dante jest jednak znany przede wszystkim jako autor Boskiej Komedii, która na trwałe zmieniła naszą wizję życia po śmierci i utrwaliła się jako taka w naszej świadomości kulturalnej.

Durante (Dante jest skrótem od tego imienia) nie miał zbyt wielkiego szczęścia za życia i wydaje się jakby ten pech prześladował go również po śmierci. 25-go marca miano świętować po raz pierwszy we Włoszech dzień “Dantedì“. Przewidziano konferencje, spotkania i inne tematyczne wydarzenia. Niestety z oczywistych powodów, nic z tego nie wyszło. Na pewno uda się w końcu uczcić pamięć poety, w przyszłym roku 2021, kiedy wypadnie rocznica 700 lat od daty jego śmierci w Rawennie. 

Dante rzezba Enrico Pazzi
Niezbyt udana rzeźba Enrica Pazzi z Rawenny, z 1865 roku, dzisiaj na schodach kościoła Santa Croce we Florencji.

Tak, dobrze przeczytałeś lub przeczytałaś… Dante umarł w Rawennie i tam jest do dzisiaj pochowany. Jako należący do frakcji politycznej, wrogiej zbytniej ingerencji papieża w losy miasta, w 1302 roku został z niego wygnany. Spędził prawie dwadzieścia lat swojego życia poza Florencją, przemieszczając się z rodziną z jednego miasta do drugiego. W rodzinnym mieście pisarza, w kościele Santa Croce możecie zobaczyć tylko jego pusty grób czyli cenotaf, wykonany w 1829 roku. 

Florentyńczycy wielokrotnie próbowali wykupić zwłoki poety od mieszkańców Rawenny i nawet potajemnie je wykraść. Ale bez większych rezultatów. Na pustym grobie w kościele Santa Croce siedzi zamyślony poeta, a obok płacze w desperacji Poezja. Cenotaf został wyrzeźbiony przez Stefana Ricci i jest rezultatem rodzącego się w tamtych czasach sentymentu narodowego, który przyczynił się do zjednoczenia Włoch 30 lat później. Poeta został wybrany jako jeden z symboli nowo powstałego państwa.

Spotkanie Dante i Beatrice - Henry Holida
Spotkanie Dante i Beatrice, obraz malarza Henry Holiday z 1833 roku.

Nawet jeśli we Florencji nie możecie zobaczyć prawdziwego grobu Dante, warto odwiedzić miejsca związane z jego dzieciństwem, młodością i aktywnością polityczną. Durante Alighieri urodził się w rodzinie mieszczańskiej i niezbyt zamożnej w 1265 roku, niedaleko dzisiejszej katedry. Nie znamy dokładnego miejsca tego wydarzenia, ale tuż obok, w dwudziestym wieku miasto odrestaurowało fikcyjny dom, z małym placykiem, studnią i średniowieczną wieżą. Znajduje się tam również muzeum, które ukazuje historię życia poety. 

Na uwagę zasługuje jednak bardziej mały kościół Santa Margherita dei Cerchi niedaleko domu Dante. To przed nim według opowieści samego poety miało miejsce pierwsze spotkanie Beatrice, platonicznej miłości jego życia. Dante miał tylko 9 lat a Beatrice Portinari uczęszczała do tego kościoła na msze i celebracje. Według autora, spotkali się oni po raz drugi wiele lat później i nigdy nie zamienili między sobą żadnego słowa. Nie przeszkodziło to poecie w wybraniu Beatrice na muzę i w wyidealizowaniu jej jako wcielenie wszelkich cnót niebiańskich. Skromny kościółek, który łatwo przegapić w wąskiej ulicy, zyskał dużą popularność dzięki powieści Inferno, Dana Browna. Turyści wierzą, iż znajduje się w nim grób Beatrice i zostawiają na nim kwiaty i wydarte z notesu kartki z życzeniami miłosnymi.

Dante Cenotaf Kosciol Santa Croce Florencja, Stefano Ricci
Cenotaf w Santa Croce we Florencji.

Mało kto wie, że Dante miał żonę i trójkę lub czwórkę dzieci. On sam prawie nigdy o tym nie wspomina. Już za dziecka, jak to bywało w tamtych czasach, rodzina poety przeznaczyła go do poślubienia Gemmy, przedstawicielki zamożnej i wpływowej rodziny Donatich. Beatrice Portinari została natomiast wydana za mąż za bogatego bankiera Simone de Bardi i umarła mając zaledwie 24 lata.

Dante brał udział w 1289 roku w bitwie pod Campaldino, bitwie między frakcjami gibelinów i gwelfów, dwóch stronnictw, które krwawo walczyły o władzę nie tylko w Toskanii ale również na Półwyspie Apenińskim. Dante uczestniczył również aktywnie w życiu politycznym i przez dwa miesiące pełnił nawet funkcję priora, głosując i podejmując decyzję o losach miasta. To właśnie za politykę przyszło mu zapłacić wygnaniem. Wybierając frakcję przeciwną ówczesnemu papieżowi Bonifacemu VIII, naraził się na jego gniew, został fałszywie oskarżony i zakazano mu powrotu do miasta.

Boska Komedia, jedno z najważniejszych dzieł wszystkich czasów została napisana w latach 1308-1321 podczas wygnania poety. Dante wraz z poetą Wergiliuszem przemierza zaświaty, udając się do czyśćca, piekła i nieba. W swojej wędrówce spotyka wiele postaci historycznych, mitologicznych i jemu współczesnych. Polecam Wam zapoznanie się przynajmniej ze streszczeniem tego poematu, jako iż stanowi podstawę naszej kultury i do dzisiaj odnosi się niego wielu artystów, filozofów i pisarzy.

A tutaj kilka słów, które nagrałam o Dante w moim domowym zamknięciu.
https://youtu.be/FxZHTNvNE4c

Pozdrawiam, do usłyszenia i do następnego wpisu.

*Celowo nie odmieniam słowa Dante

JEDNODNIOWA WYCIECZKA DO WENECJI

wenecja

Poza sezonem, pasjonują mnie krótkie wycieczki do innych miast włoskich. Niedawno powróciłam z wielką chęcią do Rzymu, Turynu, Mediolanu i Wenecji. Dzisiaj będzie właśnie taki wpis o mojej jednodniowej wycieczce do Wenecji. Nie zamierzam pisać kolejnego przewodnika, bo istnieje już ich w sieci tysiące i niektóre są naprawdę dobrze zrobione. Jeżeli szukacie informacji praktycznych i porad, to odsyłam Was do wielu blogów i portali na ten temat. 

Fajne wpisy o Wenecji: https://www.kawacaffe.pl/wenecja-zima/
https://www.primocappuccino.pl/category/wenecja/
https://www.haart.pl/2018/07/wenecja/
http://bliskocorazdalej.pl/blisko/wlochy/wenecja-w-dwa-dni-co-zobaczyc/

A to moje refleksje, porady i wrażenia z pobytu poza sezonem.



JAK PODRÓŻUJĘ
Podróżuję generalnie korzystając z Blablacar, Flixbusa lub Italo i Wam też polecam.

Blablacar to car sharing, czyli zweryfikowani użytkownicy publikują przejazdy samochodowe z dokładną datą, godziną, miejscem dojazdu i ceną a szukający przejazdów mogą w ten sposób je zarezerwować. Plusem blablacar są dobre ceny, szybki dojazd, komfort i możliwość poznawania nowych ludzi (jak mówi nazwa: bla bla, rozmawiamy z innymi w podróży i czasami, nie mamy wyjścia, bo niektórzy są bardzo gadatliwi). Dużym atutem jest cena, która zawsze jest taka sama, niezależnie czy rezerwujemy tydzień przed wyjazdem czy na ostatnią chwilę. Minusami zdecydowanie są godziny, miejsce wsiadania i wysiadania (zależnie od potrzeb kierowcy) i brak niektórych połączeń. Dla wielu, wadą może być podróżowanie z nieznajomymi, ale wszystko wygląda bardzo bezpiecznie i polecam podróżowanie tylko z kierowcami, którzy posiadają już recenzje. 

Flixbus to sieć autobusowa na całym (lub prawie) terytorium Europy. Oferuje dojazd do wielu miast, w komfortowych warunkach, punktualnie i w dobrych cenach. Jeżeli możecie dostosować się do dnia i godziny, zależnie od proponowanych najtańszych ofert, naprawdę udaje się dużo zaoszczędzić. Moja podróż do Wenecji z Florencji tam i z powrotem kosztowała mnie 22 euro a do Rzymu pod koniec lutego zarezerwowałam za 14 euro! Nie polecam Flixbusa na podróże dłuższe niż 8 godzin, trochę ciasnawo.

Italo czyli konkurencja Trenitalia. Jeżeli zapiszecie się na newsletter, wysyłają wiele zniżek i ofert, w ten sposób rezerwując podróż wcześniej i w mniej popularnych godzinach i dniach, można znaleźć ciekawe ceny. Zdecydowanym plusem jest czas podróży, na przykład z Florencji do Rzymu jedzie się półtorej godzinki i bardzo wygodnie. Nie polecam Wam kupowania biletów Italo na ostatnią chwilę, w tym wypadku są droższe niż te Trenitalia. 

wenecja

WENECJA, MOJA PIERWSZA WYCIECZKA
W Wenecji byłam dawno, dawno temu, jako młoda dziewczyna, w lecie, w upale i w tłumach. Zawsze potem, po tym doświadczeniu, jakoś omijałam to miasto. Możecie sobie wyobrazić jak wyglądała ówczesna sytuacja: ścisk, upał, śmieci i brzydki zapach. Postanowiłam tym razem pojechać w okresie niskosezonowym i sprawdzić jakie będą moje wrażenia.

DOJAZD I ZWIEDZANIE
Do Wenecji wysepki, z Wenecji Mestre, części na lądzie, najlepiej dojechać pociągiem, szybko, tanio i wygodnie. Wysiada się na dworcu Venezia Santa Lucia i od razu przed oczami rozpościera się przed Wami widok na kanał i na magię… Każdy kto tutaj przyjeżdża, oczywiście chce skorzystać z vaporetto czyli komunikacji miejskiej na wodzie. Ja polecam Wam chodzenie po Wenecji pieszo. Nie jest duża i według mnie to to najlepszy sposób na zobaczenie zaułków (chiassi i calle), placyków, odkrycie restauracji, sklepów, warsztatów i poznanie codziennego życia mieszkańców.

Nie śledźcie szlaku turystycznego czyli Dworzec (stazione ferroviaria) – Ponte di Rialto – Bazylika San Marco, ale idźcie trochę dookoła, bocznymi uliczkami i nacieszcie się widokami. Obiecuję, że wysiłek fizyczny zostanie nagrodzony niesamowitymi wrażeniami i odkryciem wielu wspaniałych miejsc. Na przykład jeśli od dworca pójdziecie wzdłuż kanału w lewo, to odkryjecie zupełnie inną część miasta. 


wenecja maski

KIEDY
Najlepiej pojechać na wycieczkę do Wenecji poza sezonem od listopada do marca, wykluczając różne święta. Pamiętajcie, że w Wenecji w lutym odbywa się znany karnawał, może to być powód, by tam pojechać wtedy lub nie (wiadomo ceny noclegów są wtedy droższe i jest bardzo dużo turystów). Ja zdecydowanie unikam takich masowych atrakcji.

WRAŻENIA
Zapach. Poza sezonem Wenecja jest czysta i pachnie morzem. Czyli przykro mi, ale winni za zapach i za śmieci, są nie kto inni tylko turyści. Można powiedzieć zmora i zbawienie tego miasta.

Ceny. Wenecja nie jest wcale droga. Oczywiście, jeżeli chcecie “urzędować” na placu Św. Marka, to za to zapłacicie, ale w bocznych uliczkach, ceny są takie jak w innych miastach północy i centralnych Włoch. Za pizzę w restauracji zapłacicie od 5 do 12 euro, za spritz 4-7 euro, za lody 2,50-4 euro, za kanapkę 3-5 euro i tak dalej.

Piękno. Miasto jest po prostu przepiękne, widziane na spokojnie. Ja chodziłam, chodziłam i nie mogłam się napatrzyć. Co rusz otwierał się przede mną nowy widok na kanały, morze, sklepiki, place… Co ciekawe, o każdej porze dnia zmienia się światło i kolory a wieczorem i nocą to Wenecja nabiera zupełnie innego wyglądu.

Cisza… nie ma tutaj ruchu ulicznego, słychać tylko obijanie się wody o brzegi i jest to bardzo relaksujące wrażenie.

tintoretto san rocco

CO ZOBACZYŁAM
SCUOLA GRANDE DI SAN ROCCO z dziełami Tintoretta, Giorgione, Tiepola i innych. W mieście, w średniowieczu, korporacje kupców i rzemieślników zakładały szkoły czyli własne siedziby i jedną z najbardziej znanych jest właśnie San Rocco. Tintoretto pracował tam wiele lat i wykonał aż 60 gigantycznych obrazów, oprócz niego pracowali tam również inni artyści i rzemieślnicy. Szkoła jest po prostu przepiękna. Jestem wielką zwolenniczką malarzy północy, kocham ich kolory, światłocień i technikę, więc zobaczenie na własne oczy tego wszystkiego, były to dla mnie niesamowite emocje.

MUZEUM PEGGY GUGGENHEIM 
Peggy Guggenheim, jedna z najważniejszych kolekcjonerek sztuki 20-go wieku, osiadła w mieście i założyła tutaj prywatną galerię, bo jak sama stwierdziła, przyjechać do Wenecji, to znaczy się w niej nieodwołalnie zakochać. I mimo iż była krytykowana przez mieszkańców jako “zepsuta bogaczka“, dzisiaj zebrana przez nią kolekcja jest jedną z najważniejszych na świecie. Muzeum z nowoczesnym designem, pokazuje dzieła najważniejszych artystów ostatniego wieku: Picasso, Yves Tanguy, Max Ernst, René Magritte, Rothko, Kandinsky, Umberto Boccioni, Giacomo Balla, Emilio Vedova, Brancusi, Calder, to tylko kilka nazwisk. Każdy, kto interesuje się sztuką ostatnich lat, marzy o zwiedzeniu tego miejsca i nie zostanie na pewno zawiedziony. Osobiście w końcu stanęłam przed ”Empire of light“, René Magritte i się napatrzyłam na najbardziej poetycki obraz wszystkich czasów (według mnie).

contarini del bovolo

PALAZZO CONTARINI DEL BOVOLO
Główną atrakcją tego miejsca są ślimakowate schody z 15-go wieku, które wiodą na taras z widokiem na miasto. Nie wiadomo dlaczego, ale na tarasie wszystkie zdjęcia wychodzą świetnie i każdy wygląda lepiej niż w rzeczywistości, musi to być jakiś fenomen świetlny. 
Na pierwszym piętrze, są również organizowane wystawy tymczasow. Czyli nie pchajcie się na kolejkę na dzwonnicę San Marco, możecie przyjść tutaj. 

KOŚCIOŁY
W Wenecji, jest dużo kościołow, w wielu płaci się za wstęp od 2 do 4 euro. Dla mnie jak na jeden dzień starczyło atrakcji artystycznych, więc wstąpiłam tylko do kościołów, na które natknęłam się podczas mojego spaceru i bezpłatnych.
Zaraz po lewej od dworca, znajduje się kościół Santa Maria di Nazareth lub degli Scalzi (czyli Bosych). Przepiękna architektura późnego baroku i dzieła między innymi GiambattistyTiepolo. (Tiepolo jest moim mitem).

Niedaleko szpitala SS Giovanni i Paolo znajduje się spokojny i oryginalny kościół San Lazzaro dei Mendicanti. Zresztą to chyba najpiękniejszy szpital na świecie, w niegdysiejszej szkole San Marco, tam też wejdźcie i sami zobaczcie. 
Na miejscu kościoła w 13tym wieku znajdował się tutaj szpital dla chorych na dżumę, potem przeniesiony na wyspę. W środku świątyni możecie podziwiać dzieła Tintoretta i Paola Veronese.

basilica san marco

Bazylika Santa Maria della Salute, wejście do kościoła jest bezpłatne, płaci się za wstęp do zakrystii. Oryginalna budowla z pierwszej połowy 17-go wieku, zbudowana jako podziękowanie ocalonych od dżumy.
I kilka innych kościołów, których nazw zapomniałam, jak na turystkę przystało. W każdym z nich można natknąć się na jakiś niesamowity obraz malarzy północy czy barokowych… ukryte perły Wenecji.

JEDZENIE
Dużo restauracji było teraz na urlopie,  a ja zupełnie się nie przygotowałam na aspekt kulinarny, bo wiedzialam, że i tak od emocji, będę „pełna”.
Na obiad więc przypadkowo wybrałam się do baru Cupido z widokiem na lagunę. Nic specjalnego, ale przystępne ceny, przytulnie i lokalnie.
Na spritz usiadłam sobie na placu Campo di Santo Stefano, akurat był zachód słońca, więc zrobiło się poetycko i miło.

Podczas przechadzki, widziałam dwa ciekawe miejsca, gdzie chciałabym spróbować jedzenia jak będę następnym razem:
Trattoria da Baffo
Osteria Ale Do Marie


kanal wenecja

CZEGO SPRÓBOWAĆ
Spritz – czyli klasyczny drink w Wenecji na bazie Campari lub Aperolu z prosecco, pomarańczą i oliwką.
Foccaccia veneziana, znajomy poprosił mnie o przywiezieniu mu foccacci z Wenecji, czyli wypieku, mieszanki panettone i pandoro. Ale jak tylko ją zobaczyłam: ogromna i ciężka, to pomyślałam: nie ma głupich. Przywiozłam mu ciasteczko z migdałami, “dolce dei dogi”.
Dania rybne – wiadomo, Wenecja jest nad morzem więc specjalnością są ryby szcególnie: scampi (wielkie krewetki), sztokfisz, sardele, seppie (mątwy), dorsz. 

guggenheim wenecja

O CZYM NIE ZAPOMNIEĆ
– O małym bagażu, bo dużo trzeba chodzić i po mostach. 
– Ubraniu na cebulkę, w dzień potrafi być bardzo ciepło a wieczorem robi się wilgotno.
– Skontrolowaniu przed wyjazdem, czy akurat nie podniósł się poziom wody… hmmm wtedy trzeba mieć kalosze.
– Wszelkich dokumentach i abonamentach, które mogą zapewnić ewentualną zniżkę przy zakupie wejściówek.
– Aparacie fotograficznym.
– Butelce na wodę, jest dużo fontann z wodą pitną.
– Się zgubić!!! W Wenecji trzeba dać się ponieść, zgubić i potem odnaleźć na czas, by zdążyć na pociąg. 

PIĘKNO NA CODZIEŃ – PONTORMO

Pontormo deposizione

PONTORMO
Przechodząc obok kościoła Santa Felicita we Florencji, jeżeli jest akurat otwarty i mam chwilę czasu, zawsze zaglądam zobaczyć jedno z arcydzieł malarstwa czyli “Złożenie do grobu“ – Pontormo.
Wczoraj, spoglądając znowu przez kraty na obraz, jedna ze starszych osób, obserwujących obraz wraz ze mną, obróciła się i z niebiańskim uśmiechem zapytała mnie retorycznie: “Non è meraviglioso?“
“Si, lo è, definitivamente“, odpowiedziałam, jeszcze zanurzona w kolorach, które jak stwierdziła jedna z osób, która restaurowała obraz kilka lat temu, wyglądają ”kosmicznie“ z odległości kilku milimetrów.
We Florencji tak już jest, iż mamy dostęp do piękna na codzień i na każdym kroku i w jakiś sposób wkomponowuje się ono w nasze życie, nobilitując nasze wysiłki i pobudzając również do nabrania do nich dystansu.